Z Pamiętnika Genowefy Roztwór #2

Gienia nigdy nie spóźniała się do pracy. Zawsze wstawała z samego rana, przebierała się w najseksowniejsze ciuszki i szła do przedszkola aby wypełniać swoją życiową misję, czyli wychowywać dzieci. Dzisiejszego dnia jednak było trochę inaczej a to wszystko przez Georga, który został na noc. Był tak napalony, że bzykali się pół nocy, czyli grali w grę na Playstation BZYK. Z samego rana postanowiła, że nigdy już nie zwiąże się z innym podopiecznym w jej klasie i na śniadanie zrobiła Georgowi lody o smaku waniliowym. Goerg się podniecił i oświadczył w kuchni na blacie co całkowicie zdezorientowało Gienię. Skoro znalazłam już miłość swojego życia mogłabym rzucić pracę, zajść w ciąże i zająć się domem. Czy to nie będzie nudne życie – pomyślała – siedzieć w domu i nie robić nic ? Z jednej strony rozumiała Georga, że chce wydorośleć i założyć rodzinę, ale z drugiej strony podniecała ją praca z dziećmi a poza tym nie umiała dobrze gotować i sprzątać. Postanowiła więc odmówić Georgowi – wybacz mi ale nie jestem gotowa na to – powiedziała. On po tym uśmiechnął się do niej i odpowiedział, że rozumie. Miała wrażenie nawet, że przewidział jej postępowanie. Nie chciała go ranić, odrzucać a co najgorsze przestać z nim uprawiać seks, więc zaproponowała układ – ja będę ci robiła lody na śniadanie a ty będziesz robił zakupy do domu. Aha, jeszcze jedno – dodała – możesz zostać u mnie na jakiś czas, zanim nie wydoroślejesz na tyle, żeby samemu mieszkać. Wydawało się, że im obu ten układ pasował. Postanowiła szybko przebrać się w inne ciuchy i wyjść do pracy. Nawet jej nie interesowało co będzie w tym czasie robił George, choć zdawała sobie sprawę, że raczej nie będzie to nic odpowiedzialnego i dorosłego. W czasach w jakich żyła mężczyźni bardzo długo byli dziećmi. Większość z nich codziennie musiała chodzić nawet w wieku trzydziestu lat do przedszkola, bawić się z innymi dziećmi i uczyć się tabliczki mnożenia. Ich matki ciężko pracowały w fabrykach zabawek, żeby oni mieli czym się bawić. Popyt był ogromny – podobno ktoś obliczył, że na całym świecie codziennie ginie 1 Miliard zabawek. Dzieje się tak z różnych powodów. Niektóre dzieci jedzą zabawki, inne rozkręcają je i przerabiają a jeszcze inne wkładają je sobie w odbyt. Tak czy siak codziennie potrzeba nowych. Wydawało się, że po raz pierwszy spóźni się do pracy ale uratowała ją zmiana czasu na zimowy.
W przedszkolu nabiła sobie lufkę tytoniu, odpaliła i patrzyła przez chwilę jak matki żegnają swoje dzieci przez okno. Inne koleżanki z pracy w tym czasie zajmowały się przygotowywaniem zajęć dla swoich grup ale nie Gienia. Lubiała spontanicznie prowadzić zajęcia, reagować na to co się dzieje z dziećmi. Codziennie dostrzegać w nich minimalne wydoroślenie, powiększenie penisa czy choćby popadanie w kolejne stopnie nałogów. W jej grupie były tylko samce, więc ich zachowanie często odbiegało od norm społecznych i przepisów prawa. Nie miała nic przeciwko heroinistą, marihuanistą, onianistom, palaczą w piecu, nałogowym graczą w chińczyka, zbieraczom zegarków firmy rolex, wokalistą rockowych kapel, wielbicielą długich spacerów, miłośniką jogurtów o smaku chleba i bogobojnych ateistów. Cała resztą ją trochę wkurzała ale równierz starała się być tolerancyjna. W najgorszym przypadku, gdy nie lubiła swojego podopiecznego stroiła do niego cały czas fochy i kazała mu często bzykać się z dziewczynkami z innych grup aby zrozumiał, że to przedszkole to najlepsze co mogło go spotkać a każda kobieta to problem. Prawda jednak była głęboko w niej ukryta i być może nawet ona nie wiedziała o tym ale ci mężczyźni pociągali ją najbardziej. Georg też taki był – odstawał swoich zachowaniem od grupy. Wychodził przez okno z przedszkola, wyciągał komputer z kieszeni i grał na giełdzie do późnego wieczora. Tak ją to wkurzało, że w pewnym momencie nie wytrzymała i kazała mu wsadzić penisa do cipki innej przedszkolanki za karę. Poskutkowało na jakiś czas – George zrozumiał na jakiś czas, że Gienia to najlepsze co mogło go spotkać i słuchał jej rozkazów. Teraz gdy nie ma już Georga wszyscy wydają się grzeczni. Właśnie weszli do jej klasy, położyli tornistry na podłogę i krzyknęli : Dzień dobry. Tak się zaczął nowy dzień w przedszkolu w Sorau City ale równierz nowy rozdział dla Gieni bez Georga. Jeżeli wszystko pójdzie po jej myśli, te dzieci już za kilka lat będą umiały liczyć do 100, myć zęby prawą ręką, chodzić za rękę z dziewczyną i palić papierosy na balkonie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s