Oświadczyny w Panamie#1

Według badań szczęśliwości mieszkańców poszczególnych krajów świata na pierwszym miejscu pod względem odsetka szczęśliwych ludzi znajduje się Panama. Okazuje się że szczęście nie zależy od tego ile się posiada. Pojechałem do tego kraju z pierścionkiem zaręczynowy w kieszeni i czekam na odpowiedni moment.

Wydostać się z Samolotu 

Nogi mi zdrętwiały od siedzenia, boli mnie dupa, krzyż i mam wrażenie że wylecą mi oczy z orbit. Zapłaciłem za to miejsce w samolocie więcej niż za czynsz za mieszkanie a miejsca niemogę porównać choćby z moją półką w kuchni na przyprawy. Gdyby moje przyprawy miały tak mało miejsca, same by się wysypały. CZŁOWIEK to jednak nie przyprawy, dowiedliśmy tego – mówię po cichu do siebie – jakoś przeżyliśmy ten lot. Nikt jednak się nie cieszy oprócz mnie. 

Wszyscy udają ujaranych HOLENDERskim tytoniem, niczym zombi snują się po samolocie. Koła dotykają płyty lotniska, ktoś z tyłu klaszcze, wszyscy wstają z miejsc i ustawiają się do wyjścia. Kapitan samolotu przemawia do nas jak do swoich wiernych i na koniec daje nam błogosławieństwo. Muzyka jest podobna do tej w kościele i starych filmach dla dorosłych. JA biegnę do kibla żeby przebrać się w krótkie spodenki. Wychodzę, biorę mały plecak, muskam ustami policzek mojej dziewczyny i stoje w kolejce z rękami z przodu jak na rezurekcji. 

Wszyscy poruszamy się powoli krok po kroku na przód. Niestety w przypadku tej procesji, nie będzie żadnych śpiewów, tańców i sakralnych przedmiotów w rękach wiernych. Nie rozumiem czemu dookoła ludzie ubrani są w grube swetry, spodnie a kilka osób ma nawet kurtki zimowe. Czy mi się wydaje ? – pytam mojej dziewczyny – Nie wydaje Ci się. Zaczynam mieć wątpliwości czy na pewno pilot wie dokąd idzie ta procesja. W sensie czy nie wylądowaliśmy gdzieś indziej. Widzę z daleka uśmiechniętą stewardesę, czyli gdzieś tam musi być wyjście. 

Zawsze mnie zadziwiał fakt że wszystkie stewardessy są takie uśmiechnięte. Czy one może tak do mnie się cały czas uśmiechają dając mi podprogowe ZNAKI ? Teraz już i tak za późno. Moja dziewczyna pojawia się w obcisłych spodenkach w palmy. Myślisz że jest ciepło ? – pyta. Nie wiem. Nie mogę się za bardzo skoncentrować, gdy widzę twoje nogi. Stań przede mną kochanie, schyl się i udawaj że szukasz czegoś w torebce – wyszeptałem jej do ucha. To uratuje mój stan emocjonalny. Jestem gotowy na wszystko. Zaraz wysiadamy.

Odprawa Paszportowa

Wcale nie jest zimno ale znalazłem nowy problem. W myślach już opracowałem nawet plan, tam gdzie może spotkać nas niemiła niespodzianka. Jeśli zgubią nasze plecaki – Gosia będzie musiała sobie kupić nową, seksowną bieliznę. Bingo. Będę mógł cieszyć się procesem wybierania najseksowniejszych ciuszków. 

Pokaż paszport –  budzi mnie jej głos. Teoretycznie mogą nas jeszcze nie wpuścić na teren tego kraju. Żeby się uspokoić wyciągam więc z plecaka bańki mydlane i rozdmuchuje je na terminalu. To nie jest dobry pomysł – mówi Gosia. Za bańki ? Teraz mają mnie nie wpuścić ? Mogli mi to powiedzieć zanim wsiadłem do tego samolotu. 

Bum. Dostajemy pieczątkę, jeszcze jedno przeszukanie bagażu podręcznego i prosta w kierunku walizek. Niepewność nie znika, nawet gdy nasze plecaki jadą po szynie.  Czy aby na pewno Gosia wzięła zapas seksownej bielizny ? Czy wzięliśmy dość pieniędzy na papierosy alkohol i inne narkotyki ? Czy moja znajomość 100 słów w języku hiszpańskim wystarczy żeby porozumieć się w sprawie wcześniej wymienionych trzech rzeczy ? Czy pogoda nam dopiszę czy będzie tak jak nad bałtykiem w zeszłym roku ? Wszystko przed nami. 

Panama City

Teraz musimy się dostać jakoś do miasta. Można tam dojechać na dwa sposoby – Autobusem albo Taksówką. Jesteśmy głodni życia – wybieramy bez wahania tą wersje dla miejscowych. Przeżywajmy to tak jakbyśmy tu mieszkali – mówię do Gosi. To miejscowi też noszą takie ciężkie plecaki ? – pyta retorycznie Gosia. Nie sądze. 

Wychodzimy z terminalu, odpalam papierosa i próbuje się uspokoić. Przygotować mentalnie na to że przez kolejne dwa tygodnie będzie ponad 40 STOPNI gorączki, wszyscy będą gadać w obcym języku i masę miłych i niemiłych niespodzianek o których jeszcze w tym momencie nie miałem pojęcia. 

Sprawdzam czy mam pieniądze, kartę kredytową i paszporty z pięć razy. Wszystko mam  – jeszcze żeby mnie nie okradli i będę ZADOWOLONY – mówię na głos. Widzę znak autobusu na tabliczce, więc podążamy w tamtą stronę. No i masz ci babo placek. Na lotnisku w Panamie nie da się kupić biletu na autobus – jest tylko w automatach w mieście. Wchodzimy w dyskusję z ochroniarzem i po chwili ni stąd ni zowąd pojawia się koła nas taksówka. Przypadek ? Nie sądze. Nie no to jest bez sensu. Kto stworzyłby SYSTEM biletowy w którym nikt nie może kupić biletu. Nawet w POLSCE takie rzeczy już dawno zostały przez tych 460 posłów ZAKAZANE bądź jak to się dzisiaj pięknie mówi zmodernizowane. 

To co TERAZ ? –  taksówkarz wchodzi w dyskusje z ochroniarzem. Żaden z nich nie wie gdzie można kupić bilety ale taksówka stoi dla nas otworem. Dobra dogadujemy cenę i ruszamy z nim w stronę miasta. 

Niepewność i STRACH nie przestaje mieć jednak nade mną kontroli. Słyszeliście o taksówkach w Mieście Meksyk, które porywają swoich pasażerów dla okupów ? Teraz mi się to właśnie przypomniało. Przeklęte programy na Discovery. Wiem, wiem to nie jest Meksyk. To Panama City. Byłem zmęczony i miałem dość wszystkiego. Dobrze że nie pojechaliśmy autobusem. Nie wiedzieliśmy dokąd nas ten Autobus zawiezie, ile będzie trzeba czekać na następny, jak dojechać z następnego przystanku itd. 

Mijamy osiedla mieszkaniowe przypominające SLUMSY. Minęła godzina 19. Wszyscy wyglądają jak latynoscy dilerzy. Poza taksówkarzami – tak teraz myśle. Yo soy Polaco – Jestem Polakiem – powtarzamy do niego, żeby nie zapomniał że pochodzimy z kraju, gdzie ZIMNO jak cholera. 

Ach ci kierowcy. Jeden na drugiego trąbi bez końca. Kilka razy podczas jazdy myślałem że będziemy mieli WYPADEK. Widocznie jestem przewrażliwiony.  Zbliżamy się do tych najwyższych budynków. Gdzieś tam jest nasz hotel. Sprawdzamy na GPS, czy jesteśmy w pobliżu i tak, wydaje się że nie chce nas wywieść do lasu, bądź sprzedać jakiejś mafii latynosów. 

Wybrzeże w tym mieście przypomina Manhattan w NOWYM JORKU. Wszędzie ogromne budynki, drogie hotele, wszystko wygląda na to że ten kraj jest najnormalniejszy w świecie. Wielcy inwestują w tym kraju swoje pieniądze, więc co może pójść nie tak ? Trochę się uspokoiłem. Jechaliśmy autem ponad godzinę. To ile jechali byśmy autobusem ? Zapomnijmy o tym. CZAS na właściwy ETAP naszej podróży.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s