Małolepsi

Ojciec Dominik Henryk Małolepszy był mężem Moniki Małolepszej, z którą miał dwójkę córek. Mieszkali w małej miejscowości Seyne na południu Francji, w małym domu, na dwóch pokojach z kuchnią. Życie całej rodziny utrzymywał ojciec z pisania książek dla dzieci. Większość dnia Dominik spędzał na przechadzkach po górach w samotności i myśleniu nad kolejnymi książkami, by potem w nocy pisać i pójść spać tuż przed tym jak wzeszło słońce. Jego żona zajmowała się domem, córkami i zwierzętami hodowlanymi, które trzymali w budynku obok ich domu. Monika zwykle wstawała zaraz po tym gdy Dominik zasnął, szła do kurnika, zabierała jajka kurą i szykowała śniadanie dla swoich córek. One jeszcze w luźnych halkach siadały do stołu w kuchni i dostawały wszystko pod nos. Młodsza Genowefa miała 13 lat, kłóciła się z matką co róż na temat jedzenia, które im podaje a mimo to zjadała zawsze wszystko posłusznie do końca, wsiadała na swój rower i jechała do szkoły oddalonej o kilka kilometrów. Ich starsza córka Weronika miała 17 lat ale już była znana w całej naszej wsi ze swojej miękkiej fifulinki i dużego ucha. Oddawała się każdemu, który miał choć trochę alkoholu, heroiny, marihuany bądź jakiegoś nieznanego jej wcześniej narkotyku. Formalnie była zarejestrowana w liceum w większym mieście do którego kiedyś jeździła autobusem ale od pół roku nie była nawet w tej szkole. Jak zwykle gdy zjadła, wstała, pomachała listonoszowi, z którym też już kiedyś spała, wyszła przed dom, wyciągnęła listy ze skrzynki, które skierowane były do jej matki ze szkoły i oddała jej całą resztę. W przeciwieństwie do swojej siostry zanim jeszcze wybiegała z domu do szkoły szła wziąć prysznic i wybierała przez pół godziny bieliznę i ciuchy w które chcę się dzisiaj ubrać. Jej celem nie była uwaga uczniów w szkole a uwaga dilerów i członków miejscowego gangu. Zatrzasnęłą za sobą drzwi, pokazując swojej matce fakolca przez szybę i ruszyła na przystanek autobusowy od którego wszystko się zaczeło już jakiś czas temu. Dzisiaj po raz kolejny. Przyjechał po nią Marek, który jechał do tego samego miasta w którym Weronika studiowała ale jakoś nigdy tam nie dojeżdżali. Pierwszy raz nie chciała wsiąść z nim do samochodu bo nie wierzyła mu, że chcę ją za darmo podwieźć. Miała zresztą rację. On chciał ją wykorzystać ponieważ był czterdziestoletnim zboczeńcem mieszkającym z matką, z którą odziedziczyli majątek po ojcu, który wybudował podczas swojego życia fabrykę drobiu rozciągającą się na jeden kilometr. Tak naprawdę Weronika dla Marka była jedną z wielu, którym po raz pierwszy poczęstował Heroiną, w ten sposób uzależniając ją od swojego towarzystwa. Od ostatniego roku ich znajomości dużo się wydarzyło i Weronika potrafi sobie również załatwiać narkotyki na własną rękę ponieważ Marek nie mógł już wytrzymać jej stękania przez telefon gdy był z innymi. Co ciekawe Weronika nie uważała się za osobę uzależnioną od narkotyków. Myślała o tym roku jak o przygotowaniu do dorosłości. Widziała, że jej ojciec również spotykał się z Markiem ale nie wiedziała, że to tylko Marihuana, która nie uzależnia fizycznie. Nie miała pojęcia o narkotykach, więc szybko uzależniła się totalnie i oddawała Markowi w ciemnych zakamarkach gór, które otaczały Seyne. Los chciał, żeby jednego dnia przyłapał ich jej Ojciec, który z notesem siedział na kamieniu. Jego uwagę przykuły czerwone kropki sukienki Weroniki w jednej z jam, w które można była się schować w górach, rozłożyć koc i oglądać przepiękną okolice. Ojciec Dominiki nie chciał ani patrzeć dalej ani przerywać im tego co najprzyjemniejsze w życiu, a być może to był pierwszy raz – myślał Dominik gdy odchodził. Nie martwił się o nią zupełnie, żyjąc w przeświadczeniu, że każdy popełnia błędy młodości i że nie można przeszkadzać dzieciom iść przez życie. Oczywiste wydaje się więc, że brak dostatecznej opieki nad Weroniką doprowadził do jej uzależnienia. To nie była tak jak uważał jej ojciec  tzw. głupawka młodych lat. Weronika po tak spędzonym dniu ze swoim dilerem i oprawcą jednocześnie wracała do domu tak zmęczona, że kładła się od razu spać. Jej ojciec wtedy zwykle siadał i pisał na maszynie całą noc. Wyczerpywał najrozmaitsze historie, poruszał w swoich bajkach trudne tematy, które często były czytane dzieciom na dobranoc. Jego młodsza córka wydawało się szła w zupełnie inną stronę, próbując zaimponować rodzicom swoją wiedzą i umiejętnościami, przynosiła do domu dyplomy z olimpiad matematycznych, geograficznych a także literackich ponieważ jej wiersze ukazały się już w jednym z tomików, które wydała jej szkoła. Rodzicę byli z niej dumni, choć zamęczała ich często długimi dyskusjami w kuchni podczas posiłku na tematy tak głębokie duchowo, że wprowadzał ich w zakłopotanie. Jej matka na przykład na wszystko odpowiadała, że Ojciec Dominik wie lepiej niż ona. Gdy pytała ojca a ten nie wiedział co powiedzieć, odpowiadał, że teraz jest zajęty. Ta młoda utalentowana kobieta żyła więc w przeświadczeniu, że wiedza jaką jej ojciec posiada niedługo będzie posiadała i ona. 

Wszystko stoi przed nią otworem a jej mądrzy rodzicę pomogą jej osiągną sukces w życiu dorosłym aby mogła być samodzielna i jej ojciec mógł pisać dla przyjemności. To prawda. Jej ojciec Dominik często podkreślał, że tylko przez nich piszę te książki dla dzieci i nie może oddać się frywolnym myślą, które same stworzyły by dzieło na miarę Szekspira czy Hemingwaya. Ich dyskusję w domu były zresztą jedynym momentem w którym wszyscy ze sobą rozmawiali. Do teraz. Zaczęło się to psuć od jakiegoś roku, gdy Dominik zobaczył swoją córkę na innym mężczyźnie. Przypominał sobie wtedy o swoich młodych latach i wybrykach by przestać myśleć o błędach swojej córki. Taki już był, że rzadko myślał o innych ludziach w kontekście realnego tworzenia z nimi relacji. Wolał myśleć raczej o ludziach jak o kolejnych aktorach swoich książek, których następnie przemieniał w jakieś dziwne istoty światów, których nigdy nikt nie widział. Był skryty, małomówny i niekiedy bał się podejść do obcych ludzi pomimo czterdziestu kilku lat na karku. Żył w swoim świecie. Jego żona nie miała siły kłócić się z nim i prosić go o małe naprawy w domu, pomóc w gotowaniu czy zakupach, nie wspominając już o seksie. Gdy on wychodził przechadzać się po górach i rozmyślać Monika musiała radzić sobie na własną rękę. Tak poznała hydraulika Henka, listonosza Maćka i specjalisty o pieców drzewnych Stefana. Nie miałą skrupułów, oddawała im się bez reszty i zdradzała swojego męża w jego własnym łóżku podczas nieobecności. Tak mijało życie Państwu Małolepszym aż do momentu Matury Weroniki. Gdy okazało się, że nie zdała rodzicę pocieszali ją i mówili, że z niczym w życiu nie trzeba się spieszyć i że może spróbować w przyszłym roku i wtedy pójść na studia. Na pewno za rok się uda a teraz są wakacje i niczym się nie przejmuj. Ciesz się życiem – mówił jej ojciec. Większość koleżanek myślała, że Weronika poradziła sobie z maturą równie dobrze co one, pytały więc o plany na przyszłość. Udawała wtedy, że jeszcze nie zdecydowała i że nie jest pewna czy jej są studia potrzebne ponieważ jest dość inteligentna, żeby osiągnąć sukces bez studiów. Upijały się więc śmiejąc się do rozpuchu całe wakacje aż w końcu przyszedł październik i wszystkie jej koleżanki wyjechały. Jej ojciec w tym czasie pracował nad bajką, opowiadaniem o małym Krzysiu, który zgubił swojego pluszowego misia i wyruszył w poszukiwania po całym świecie, żeby go odnaleźć. Weronika czytała je na bieżąco, gdy wracała do domu po sesjach narkotycznych z Markiem i zachwycała się stylem z jakim piszę jej ojciec. Postanowiła w jednym momencie wyruszyć na podróż dookoła świata. Jak już się wyspała, powiedziała o tym rodzicom, spakowała się z ich pomocą i wyruszyła. Rodzicę kupili jej nawet na tę okazję GPS-System, dzięki któremu będzie można na żywo widzieć na mapie położenie Weroniki. Po kilku tygodniach przyszedł od niej list, w którym opowiadała jak to jest na północy afryki, jakich wspaniałych ludzi poznała, jakie jedzenie jadła i ile nowych rzeczy się nauczyła. Niestety w tym czasie jej Ojciec zmienił się zupełnie, przestał chodzić na długie spacery i większość dnia spędzał na pisaniu w ogrodzie. Małżeństwo Małolepszych zaczęło jak za dawnych lat spędzać czas w swoim otoczeniu. I tylko tyle. Nie rozmawiali ze sobą, nie uśmiechali się do siebie, nie wspominając już o seksie. Dla Moniki życie płynęło zbyt wolno. Jedyną atrakcją jaką miała było wino i radio w kuchni. Czasami listonosz zostawił jej kilka papierosów na parapecie. Poza tym w jej życiu nic się nie działo. Ona nie wychodziła daleko poza dom niż do sklepu to i nic nie mogło się stać. Przestali się do siebie odzywać już prawie 3 i pół roku temu. Trudno jednak przypomnieć sobie dokładnie o co. Dużo tego było – oboje wspominali w samotności. Monika ma za sobą już dwie próby samobójcze, podobnie jak jej córka chciała skoczyć z klifu do małego jeziora pomiędzy górami ale ostatecznie jacyś turyści jej nie pozwolili skoczyć. Nie była pewna czy jej mąż nawet wiedział o tym. Interesowały go tylko idee, pomysły, nowe teorie a nie jakieś informacje na temat własnej żony. Teraz zamoczył usta w czarnej kawie i spojrzał się w okularach przeciwsłonecznych na swoją żonę jak wyciąga grilla  z szopy, stawia przed nim, wyciąga węgiel drzewnych, odpala rozpałką i uśmiecha się do niego pierwszy raz od kilku lat. Dominik podniósł się lekko z krzesła aby spojrzeć się na jej tyłek gdy idzie do kuchni. Dziwne – pomyślał. Niechętnie zacznie się do niej odzywać za to chętnie zje kiełbasę z grilla więc postanowił, że nic nie zrobi i będzie czekał na rozwinięcie sytuacji. Minęło kilka minut a Monika wyszła z domu z dwoma szklankami zimnego napoju. Dała jedną do ręki Dominikowi, on się napił i cześć natychmiastowo wypluł. W buzi miał posmak benzyny, gdy odwrócił się twarzą do swojej żony, ona wyciągnęła z grilla gołą ręka węgiel i rzuciła mu na twarz wzniecając w ten sposób w jego ciele ogień. On rzucił się na nią z rękami ale był za słaby, żeby cokolwiek zrobić ponieważ od kilku lat bardzo słabo jadł. Bez problemu więc przywiązała go do krzesła gdy jeszcze było widać jak linia jego przełyku pali się na nim. Krzyczał to zakneblowała mu buzię, poszła do kuchni, przyniosła Marshmello, nabiła na patyk i ogrzewała sobie na jego ciałem gdy płonęło. Wszystko tak jak sobie zaplanowała kilka lat temu. Najpierw zrobić tak, żeby żaden jego znajomy już dłużej się o niego nie upominał, żeby z nikim nie rozmawiał, żeby nikomu na nim nie zależało by potem go zabić, zakopać i żyć dalej. Niedługo po tym zgłosiła jego zaginięcie na policji a potem wystąpiła o odszkodowanie do firmy ubezpieczeniowej i zgarnęła kupę szmalu, który wydała na nowy dom i studia dla młodszej córki. W jej domu zaczął coraz częściej pojawiać się nowy mężczyzna, który coraz częściej spuszczał się w niej aż w końcu doszło do tego momentu w którym zaszła w ciąże. Podczas porodu strasznie cierpiała, lekarz nie mógł wyciągnąć dziecka, więc zrobił cesarskie cięcie. W ten sposób na świat przyszedł Antoś, bo tak go nazwała zanim jeszcze go zobaczyła Monika, ponieważ zaraz po porodzie zabrany dzieciak znalazł się w inkubatorze podtrzymującym życie. Gdy Monika w końcu go zobaczyła zdziwiłą się, że dziecko ma dwa narządy płciowe i wszyscy zalecali jej żeby odciąć któreś i raz na zawsze o tym zapomnieć ona nie przystała na tą propozycję i powiedziała, że dziecko zdecyduje samo gdy będzie dorosłę czy chcę być dziewczynką czy chłopakiem. Wychowywała je większość czasu sama ponieważ Ojciec Antka pracował w kopalni oddalonej o kilkaset kilometrów od jej domu. Co ciekawe dziecko nie było podobne do żadnego z rodziców. Monika nie mogła się więc zdecydować czy często czy kupować jemu lalki do zabawy czy samochody. Antek rósł jak na drożdżach. Już w wieku kilku lat pomagał swojej Mamie w domowych obowiązkach, gdy dorósł interesował się zarówno kobietami jak i mężczyznami. Gdy będziesz gotowy to wybierzesz mówiła mu Monik i żyła swoim życiem z jego Ojcem od czasu do czasu umilała sobie z nim czas. W końcu przyszedł taki dzień, że Antek wybrał, że chcę zostać kobietą. Jesteś pewny ? – zapytała Monika. Tak, jestem pewny – odpowiedział Antek. Dobrze. W takim razie jutro pojedziemy do szpitala i obetną ci penisa. Wiesz co to znaczy ? To znaczy, że będę mógł sikać tylko z tej dziurki. Dokładnie. Wydawało się jednak, że Antek nie rozumie dokładnie do czego jeszcze służą narządy płciowe więc postanowiła, że zanim pojadą zrobić mu operacje, wraz z tatusiem pokażą mu na własnym przykładzie jakie mają narządy płciowe i jak ich używać. Antek nie mógł przestać się patrzeć na nich jak uprawiają seks. Spodobało mu się do tego stopnia, że kibicował swojemu tacie gdy ten miał wytrysk. Na koniec Matka wycałowała go całego i kazała mu się jeszcze zastanowić, którą płeć wybrać. Antek postanowił, że musi spróbować seksu z obiema płciami. Najpierw miał okazję spać z kobietą ale nie bardzo mu się to podobało, dlatego jeszcze tego samego dnia oddał się mężczyźnie ale dla niego nie miało to większego znaczenia. Nie ważne z kim. Antek nie czuł ani pociągu seksualnego, ani nic nadzwyczajnego nad czym podniecali się jego rodzicę. Gdy wrócił do domu po tych próbach kazał się rozebrać swoim rodzicom i oglądał ich narządy kolejną godzinę zastanawiając się co robi źle. Nie znalazł jednak niczego. Postanowił, więc że będzie obojnakiem do końca życia. Mijały kolejne lata we względnej normalności do czasu gdy po raz pierwszy zobaczył, że jego matka chodzi do łóżka z listonoszem. Podglądał ich więc pełen zachwytu, że ludzie mogą tak dobrze czuć się podczas tak dziwnego ćwiczenia. Co dziwne dla niego, penis listonosza był zupełnie inny niż wszystkie które widział dotychczas. Wykrzywiały się lekko w prawą stronę i był strasznie duży. Antek jednak nie rozumiał, że jego Mama zdradza go, często zresztą nie umiał się zachować więc podczas seksu z listonoszem wszedł nagi do pokoju i poprosił listonosza, żeby zanurzył się w jego cipce ale ten wyciągnął broń ze swojej teczki i zastrzelił Antka myśląc, że to jakiś zboczeniec, który wtargnął do domu jego klientki. Minęło dobrych kilka minut zanim to doszło do Moniki. Długo się jednak nie zastanawiała, wzięła broń od listonosza. Najpierw zabiła jego a potem siebie. Trzy tygodnie później do domu przyjechała Weronika, z ciężkim plecakiem i kilkoma prezentami dla swojej rodziny. Gdy zobaczyła te dwa ciała, myślała, że to są jej rodzicę a ten trzeci to ktoś kto ich zabił. Zadzwoniła na policję, zabrano ciała a ona została z całym majątkiem, który jej mama trzymała w piwnicy. Roztrwoniła go do reszty na alkohol, narkotyki i inne przyjemności, które spowodowały, że umarła w młodym wieku. Jej ciało zostało odkryte dopiero przez Genowefę, która odziedziczyła cały majątek rodziny i niedługo potem ożeniła się z facetem o nazwisku Roztwór. Zaczęła pracować jako przedszkolanka w miejskim przedszkolu bo takie miała wykształcenie. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s