To nie jest ani smutny, ani nawet melancholijny tekst. To kolejny tekst w świecie pełnym smutku i melancholii.

Znowu siebie lubię – myślę o tym gdy patrzę na siebie w lustrze i zastanawiam się co poszło nie tak, że przestałem się lubić – tylko przez chwilę. Zaraz zapominam o całej sprawie, sięgam do lodówki po małe jasne i włączam jakiś film w stylu pojechał na koniec świata i pije wódkę z chińczykami … Lubię oglądać jak inni ludzie podróżują, myśleć o tym gdzie chciałbym pojechać w przyszłości, trwać w przekonaniu, że wszystko będzie dobrze i pisać wieczorami do dziewczyn, które nie są pewne czy im się podobam. Zawsze mnie wkurzają kobiety, które są niezdecydowane, choć tylko z nimi potrafię cieszyć się chwilą. Te, które wiedzą czego chcą wydają mi się z kolei nudnę, przewidywalne i nastawione na kasę, więc często nie mogę się skupić na niej a muszę na tym, żeby jej zaimponować, nie zanudzić i myśleć o kolejnych krokach, co mnie z kolei męczy, więc wybieram zwykle i tak te które mnie wkurzają. Niestety w tym stanie świadomości nie mogę trwać zbyt długo, więc rzucam je zaraz po tym jak zjemy u mnie śniadanie. Wychodzą ode mnie z miną kierowcy tira, który przejechał jeża ale o tym nawet nie wiedział. Ja patrzę na tego jeża wciśniętego w asfalt i myślę … O tym jeżu jako jedyny na całym świecie, choć nie mam pewności czy to ma jakikolwiek sens, przykro mi przez chwilę za tego kierowcę i za to, że rzuciłem ją tak po prostu bez wytłumaczenia. Gdy popatrze się na nią przez okno jak odchodzi przetłumaczę sobie to co zrobiłem na kilka języków, żeby zrozumieć i poczekam na emocje, które ukoją mój ból niczym narkotyki, odwrócę wzrok i zajmę się czymś co mój mózg uzna za poważne, jak polityka, ekonomia czy historia. W końcu moje ciało współgra ze mną i funduje mi myśli, emocje i energię, które są lekkie jak niebo. Aby nie odlecieć muszę się jednak przywiązywać do rzeczy na ziemii. Mam wrażenie, że jestem z innej planety, choć z dnia na dzień przyzwyczajam się do tej tutaj coraz bardziej, jak każdy. Boję się jednak, że będę się bał jak inni umrzeć, więc wciąż jestem dziwny, rozczarowuje swoich własnych znajomych głupimi tekstami i tracę ich na pewien czas jak niebo traci słońce i zyskuje deszcz. Spaceruje sam i patrzę się na twarze nieznajomych tylko trochę a tych w sklepach mijam wózkiem tak szybko, że oglądają się za mną jak za kimś kim chcieliby być. Jem sam chleb, bez apetytu przez tydzień z masłem, za to ze smakiem. Szukam sensu w obrazkach tak ponurych jak ten deszcz na betonie ale uderzam się w głowę, że to wszystko równie bez, co z. Myślę o następnym dniu i zastanawiam się co poszło nie tak … Tylko przez chwilę! Dziwi mnie fakt, że nie jestem już nawet rozczarowany innymi ludźmi. Zmieniło się coś we mnie już dawno, tylko jeszcze się nie zorientowało, że się zmieniło. Mam wrażenie, że nigdy nie czułem się tak dobrze, bez narkotyków, kobiet i pizzy, które zwykle starały się ukoić mój ból, ale mnie porzuciły ze względu na pieniądze, których nie mam. Choć ja nie potrafię lubić, wybieram zwykle tych, którzy lubią mnie i staje się taki normalny, że aż wkurzam się na samego siebie i robię się nieznośny. Po chwili jednak przestaje bo zdaje sobie sprawę, że nikt nawet nie reaguje i akceptuje samego siebie takim jakim jestem, choć nie wiem jeszcze na co mnie stać, cieszę się, że znowu lubię siebie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s