3#Prolog

Prolog/Pilot

Miejsce : poczekalnia, kultura zachodnia

Czas : 2032

Kto: Martin

Martin obudził się w poczekalni ale nie wie dlaczego tutaj się znalazł i na co tak naprawdę czeka. Rozgląda się dookoła. Poczekalnia ma ogromny wiatrak, który chłodzi zimnym powietrzem to pomieszczenie i wydaje dźwięk obracającego się śmigła po lewej stronie.  Naprzeciwko miejsc siedzących są dwie windy a nad nimi wisi elektroniczna tablica wyświetlająca numery. Aktualnie pokazuje 001. Martin słyszy czyjś płacz dochodzący z rogu poczekalni. Zaczyna iść za tym dźwiękiem i odnajduję małą dziewczynkę, której lalka wpadła do otworu przez który wylatuje powietrze z wiatraka. Próbuje sięgnąć ręką tej lalki i uspokoić dziewczynkę. W tej chwili w poczekalni rozbrzmiewa dzwonek i ktoś zaczyna mówić przez głośnik w nieznanym mu języku. Otwiera się winda po lewej i wychodzi tata dziewczynki, znajduję ją i Martina, który nadal próbuje dosięgnąć lalki i zaczyna krzyczeć na nią, po czym bierze ją na ręce i kładzie ją na miejsce siedzące poczekalni, po czym sam usiadł i czeka. Martin gdy to zobaczył poddał się, wstał, usiadł koło nich i pytał ich co to za miejsce ale jej ojciec odpowiadał coś w nieznanym mu języku. Martin rozkłada ręce – Nic nie rozumiem – powtarza! Musicie mi pomóc! Co ja tu robię ? Ojciec tego dziecka bierze Martina i pokazuje mu na otwór, gdzie znajduję się lalka … jakby chciał, że mu pomógł wyciągnąć tą lalkę. . . no już mówi Martin, kładzie się na ziemi i próbuje wyciągnąć lalkę i po kilku próbach łapie ją i wyciąga z tej dziury. Gdy jednak przyszedł z powrotem na miejsce nie było ani tej dziewczynki ani jej ojca. Zniknęli w mgnieniu oka. Najdziwniejsze było to, że w tym miejscu jednak nie było dokąd oprócz tych wind, do których zresztą nie było przycisków. Na tablicy pojawia się numer 003, otwierają się drzwi od windy po prawej stronie, więc Martin zostawia lalkę na krzesłach w poczekalni, i wchodzi do windy. Winda w środku nie ma żadnych przycisków. Martin czuję za to, że porusza się szybko do góry i naglę zatrzymuje się. Drzwi się otwierają, on wychodzi wydawałoby się takiej samej poczekalni ale zamiast wiatraka jest piec, którego ogień ogrzewa to pomieszczenie. Martin wariuje, przeklina i uderza pięściami w windę. Po chwili czuję jak ktoś go poklepał po plecach, odwraca się a tam niski gruby człowiek z bliznami na twarzy pyta się go co on tutaj robi. 

– Jak to co ja tutaj robię ? Nie wiem … Nie rozumiem co ja tu robię i jak tu się znalazłem … 

– Rozumiem – odpowiada tajemniczo człowiek z bliznami na twarzy. 

– Jak rozumiesz to możesz mi wytłumaczyć ? 

– Mogę … ale prawda jest tak przerażająca, że lepiej, żebyś usiadł, pokazuje na siedzenia …

– Jak przerażająca, o czym ty mówisz … pamiętam jeszcze jak … wczoraj … wczoraj …

– No właśnie co pamiętasz, że swojego poprzedniego życia ?

– Jakie poprzedniego ? To ja umarłem ?

– Hahahaha, naśmiewa się z niego człowiek … Gdybym ja był na twoim miejscu to wiesz co bym zrobił ? 

– No ? 

– Zabiłbym się!

– Kurwa!Mów mi o co ci chodzi … czemu byś się zabił … 

– Gdybym ci nawet powiedział to byś mi nie uwierzył … Chcę cię tylko ostrzec … gdy przyjdzie czas, będziesz wiedział o czym mówię … 

– Świetnie! Słucham ?

– Nie idź za głosem dziewczynki!

– Jakiej dziewczynki ? Ja już widziałem dziewczynkę …

W sali rozbrzmiewa dźwięk. Zegar wybija numer 0088 a ten człowiek wchodzi do windy i pokazuje mu z palców ułożony jakiś znak … coś co przypomina mu lalkę, którą zostawił …

Próbuje sobie przypomnieć cokolwiek pamięta poza tym miejscem i do głowy przychodzi mu tylko jedna scena z jego życia, gdy siedzi przy stole i gra w karty z jakimiś ludźmi … próbuje sobie przypomnieć twarze tych ludzi ale gdy to robi, zamiast twarzy innych ludzi, widzi swoją twarz w ich miejscu. Zatem pięć razy widzi samego siebie … Naglę kobieta zaczyna gadać coś przez głośnik i otwiera się winda z niej wychodzi jakaś kobieta, która z wyglądu, z tego jak jest ubrana, przypomina lekarza. Wychodzi, patrzy się na niego jak gdyby nigdy nic i siada kilka miejsc obok. Chwila ciszy! On zaczyna zadawać pytania. 

– Przepraszam! Ale ja nie za bardzo wiem … co tu robię … mogłaby mi Pani pomóc …

Kobieta odwraca się do niego twarzą i patrzy się na niego w chwili ciszy …

– Myślisz, że jestem głupia ?

– Nie, nic takiego nie powiedziałem!

– To czemu mi takie pytania zadajesz … siedzę w tym po uszy tak samo jak ty …

– W czym siedzisz po uszy ?

– O co ci chodzi …. krzyczy dziewczyna …

– Słuchaj ja nie wiem jak tu trafiłem … 

– A myślisz, że ja wiem jak tu trafiłam ?

– Długo już tu jesteś ?

– Nie wiem! A ile to jest długo ?

– Tydzień na przykład … 

– Widziałeś gdzieś tutaj kalendarz ? 

– Nie ale myślałem, że …

– Co ?

– Sam nie wiem … Co w takim razie tutaj się z nami dzieje ?

– Zobaczysz!

– Słuchaj … jeżeli ty jesteś już tutaj jakiś czas … to masz doświadczenie, nie ? Może w takim razie będziemy razem jeździć windą ?

– Razem ? Myślisz, że oni się nie zorientują ?

– Jacy oni ?

– A co myślisz, że motylki cię tutaj przyniosły ? 

– No ale co z tego, że się zorientują ? Przecież tutaj nikogo nie ma … Gdzieś musi być wyjście stąd …

– No … Podeszła do niego i zapukała w jego głowę … Puk Puk … Widzisz tutaj gdzieś jakieś drzwi ?

– Nie ale …

– No właśnie … wyjście więc nie jest tutaj gdzie myślisz …

– A gdzie ?

– Nie wiem! Gdybym to wiedziała. Już dawno bym się stąd wydostała …

– Próbowałam wielu rzeczy … tak generalnie. Musisz uważać na kobietę w czerwonej sukience … 

– Dlaczego ?

– Bo sprawi, że będziesz się bał mieć jakiekolwiek myśli …

– Co to znaczy ? Przecież nie można się bać mieć myśli … 

– Tak myślisz ?

– Tak myślę … 

– To w takim razie poradzisz sobie z nią znakomicie … roześmiała się hahahahahahahaha! W pokoju rozbrzmiał dzwonek, zmienił się numerek na 003 i otworzyła się winda.

– Idź! To twój numer …

– A ty ? Może idź ze mną ?

– Nie mogę … Uwierz mi, że gdybym to zrobiła błagaliśmy oboje o to, żeby nas zabili …

– Nic nie rozumiem. Wszedł do windy. 

Gdy wyszedł w innym miejscu tam siedział już ktoś inny … Kto wyglądał … był ubrany jak za klauna …

Martin patrzył się na niego ale on był zajęty wydłubywaniem czegoś pazurami z małych szczelin pomiędzy siedzeniami …

– Może ty wiesz cokolwiek … powiedział Martin … 

– Ja wiem ? Wiem …

– Co wiesz ? 

– Że nic nie wiem … hahahahaha

– To takie proste. Wszyscy mi dajecie rady, które nic nie znaczą … co to jest za miejsce …

Rozglądnął się po poczekalni i wszystko prawie wyglądało tak samo poza tym, że zamiast piecyka był przepiękny wodospad, którego bryzę czuć było w całym pomieszczeniu … 

– Wiesz, że kiedy już się stąd wydostaniemy … klaun wyciągnął na pazokciu grubą warstwę kurzu … to będziemy chcieli tutaj wrócić …

– Wrócić ? Jak ja nawet nie pamiętam dokąd … w sensie skąd ja pochodzę jak ja się tutaj znalazłem … 

– No właśnie! Klaun zlizał kurz z paznokcia. Gdybyś wiedział skąd pochodzisz to jaki miałby sens w poznawaniu tego świata …

– No … przynajmniej miałbym jakąś podstawę … jakąś identyfikacje … wiedziałbym dlaczego tutaj się znalazłem … przecież musi być jakiś powód … 

– A jak myślisz ?

– Myślę, że jeszcze się dowiem …

– A co byś pomyślał, gdybym ci powiedział, że lepiej dla ciebie, żebyś się jednak nie dowiedział …

– Pomyślałbym, że chcę się stąd wydostać jak najszybciej …

– A co gdybym ci powiedział, że nie można się stąd wydostać …

– Oszalałbym!

– No to możesz już zacząć! Zegar wybił 0054 i klaun za chwilę zniknął w windzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s