Być potrzeba!

Budzę się wcześnie nad ranem, gdy jeszcze jest ciemno i mam wrażenie, że jest obok mnie choć już dawno nie jesteśmy razem a ja już jakiś czas temu przekonałem siebie, że nasz związek jest bez sensu. Moje ciało jakby jeszcze tego nie rozumiało, jakby się od niej uzależniło. Gdzieś w środku ciągle czuję jej brak, albo pamięta to uczucie, które towarzyszy mu gdy ona jest w pobliżu. Słyszę jej śmiech w pokoju, krzątanie się w kuchni i widzę jej uśmiech przed oczami, płacz gdy odchodziłem, złość czuję aż za bardzo, że nie udało nam się, połączony z ulgą, że to koniec. Jak to możliwe ? Ja nie tęsknie, tak jak heroinista nie tęskni za narkotykiem, który chce wziąć ale ciało a raczej informacja w nim zawarta przypomina o braku czegoś co zwykle było na wyciągnięcie ręki. Miłość to NIE najgorszy narkotyk! Tylko jej brak, przypomina mi o niej bardziej. Przewracam się na drugi bok i myślę o biegunie północnym który ciągnie mnie do góry jak kontynenty, więc wzlatuje na chwilę i zasypiam. W śnie, z braku jej i jego powstaje jakiś twór mojej wyobraźni, który koi moje uczucia i czasu brakuje mi gdy wstaje, na myśl o niej i tym czym mieliśmy się stać. Już nie mam wątpliwości, choć trudno to przed samym sobą przyznać ze względu na moje słabostki wewnętrzne i zbytnią emocjonalność. Choć teraz to już chyba mniej … wydaje się, że emocjonalny robię się tylko dla siebie, gdyż chcę się poczuć dobrze, mam ten przywilej i zanurzam się we własnym ciele, żeby poczuć coś co uznam za więcej. Za chwilę zresztą albo zasnę albo przestanę, ponieważ mój mózg powie mi, że to tylko emocja. Nic nie warta dla ducha jak myśl, która to wypowiada. Szukam, więc czegoś więcej ale okazuje się po chwili, że to czego szukam jest niewypowiedziane, ciche i neutralne, więc dla mózgu, który przyzwyczajony jest do szukania sensu we wszystkim nieciekawe. Gdyby to on zresztą decydował o wszystkim już dawno bym tylko ćpał i chlał jak opętany, słuchał jego wywodów na temat świata i marzył o czymś co nigdy nie nadejdzie. Wolę być trzeźwy, słuchać jazzu i nie wypowiadać słów przez cały dzień. Nie potrzebuje relacji, choć doceniam każdą którą mam, próbuje pogodzić się ze samym sobą i robić to co uznam za użyteczne, choćby przez chwilę, próbuje w miły sposób odgonić od siebie tych wszystkich którzy chcą być w moim towarzystwie. Czasami myślę, że kobiety to czarownice, które chcą cię zdobyć, zamknąć na klucz i mieć tylko dla siebie, choć zaprzeczać będą niczym wyrafinowany zabójca, myślą już o kolejnym kroku, ponieważ siedzi to w nich głęboko, jak w każdej jeszcze nienarodzone dziecko, tylko możliwość. To zadziwiające ile myśli, uczuć i tych rzeczy odeszło ode mnie tak po prostu gdy puściłem coś co trzymałem na siłę. Wielka ulga przyszła nie dlatego, że coś zrobiłem ale, że czegoś nie zrobiłem. Mam wrażenie, że to co otrzymuje za darmo jest dużo bardziej cenne, niż wszystko to czego pragnę i do czego dążę, choć bez tych dwóch rzeczy nie mogę żyć, jak człowiek nie może żyć bez serca i wątroby, myśli i emocji, duszy i ciała. Coraz częściej myśle o śmierci jak o jakimś bycie, stworzeniu, czymś jak to nasze, które tak cenimy a boimy się tego czego nie wiemy. Gdyby jednak spisać na jednej kartce największe osiągnięcia ludzkości mogłoby się okazać, że są one kruche, jak nasze życie i mogą być w każdym momencie podważone przez wszystko i wszystkich. Najbardziej boję się starych przyjaciół, tych najbliższych, jak piekła unikam ich kontaktu i mam nadzieje, że nigdy więcej się nie spotkamy. To tak jakbym nie chciał dla nich istnieć, bo wiem, że samo istnienie moje w ich myślach dla mnie jest problemem, jakby ich myśl, że wiedzą, że istnieje była moim utrapieniem. Nie jestem jednak już smutny. Nie dlatego, że nie jestem smutny ale dlatego, że umiem nie być. Czy to tylko dystans, który wytworzyłem pomiędzy tym czym jestem a gdzie to piszę ? Trudno nadążyć za własnym umysłem, dlatego większość zanim pójdzie spać będzie upajać się czymś z zewnętrznych źródeł by sobie nie zdawać sprawy, że mają wewnętrzne problemy. Każdy bowiem, który ma jakiś problem do ciebie nie ma go do ciebie a do siebie, choć projektuje na ciebie ale o tym nie wie. Czy w takim razie rozmowa z kimś nieszczęśliwym jest komukolwiek potrzebna? NIE! To tylko rzuty, nie do rzuty i wyrzuty albo jakieś smuty i heheszki. Być potrzeba!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s