Do dzisiaj zastanawiam się jak to możliwe, że tak banalna sytuacja uratowała mi życie.

Gorycz musiała przelewać się przez moje ciało tego dnia bo widziałem jak ludzie, których spotykalem wzburzali się gdy coś do nich mówiłem. Pamiętam, że wtedy obudziłem się z nożem obok, choć nie pamiętałem dlaczego go ze sobą wziąłem do łóżka. To ciekawe, że z badań wynika, że pary rozchodzą się ze sobą, gdy większość czasu jest między nimi dobrze, jak również gdy większość czasu jest między nimi źle. Jest więc albo zbyt dobrze albo zbyt źle. Brak wyzwań, bodźców, emocji, słów jest równie groźny co ich nadmiar. Jak znaleźć złoty środek ? Najlepiej byłoby nigdy nie poznać się do końca, odkrywać się cały czas na nowo, spotykać gdzieś po kryjomu i mówić tylko półsłówka, żeby druga strona musiała się domyślać cały czas. Niedopowiedzenia bowiem tworzą w głowie iluzje, które powodują, że się w kimś zakochujemy. Nasz mózg tworzy sobie fałszywy obraz osoby, na który reaguje nasze ciało i wytwarza energię od której się uzależniamy. Używamy, więc innych osób do sterowania naszym ciałem, wmawiając sobie, że to wszystko dla naszej przyjemności. Oczywiście! Złość jest tą najbardziej toksyczną emocją, w której nasze ciało nie może zbyt długo trwać. Zwykle więc gdy jesteśmy źli nasze ciało produkuje toksynę tylko przez ułamek sekundy dla naszego bezpieczeństwa a my zaczynamy sobie wmawiać, że mamy ważny powód, żeby być źli. Energia, którą sobie wytworzyliśmy na potrzeby kłótni jest zawsze obojętna, tzn. możesz z nią zrobić co zechcesz. Ja z nią i z tym nożem w łóżku bałem się siebie. Popatrzyłem na zegarek, spojrzałem za okno i mój cień, który chciał mi coś powiedzieć jak odbicie w lustrze. Gdy wstałem z łóżka, odłożyłem nóż na miejsce w kuchni, poszedłem biegać, wykąpałem się, przeczytałem wszystkie gazety w domu jakie miałem i wyszedłem do pracy. Ciarki, dreszcze, uderzające gorąco i ten ból trzy centymetry pod pępkiem. Odrealnienie, brak empatii, otępienie, smutek, mój monotonny głos poprosił o kawę na wynos. Każda osoba jaką spotykałem na swojej drodzę dawała mi jakieś takie złe wrażenie, uczucie, wzrok ale wtedy już byłem do tego totalnie przyzwyczajony. Było dla mnie normalne również, że w ciągu roku trzeci raz zmieniam pracę, że biegam 300 kilometrów miesięcznie aby zmęczyć się na śmierć, że jem w kółko to samo danie, że nie spotykam się z przyjaciółmi, że nie obchodzi mnie jak wyglądam, w co się ubieram, co mówię i w jaki sposób. To przerażające jak nisko trzeba upaść, żeby zobaczyć kim się jest. W biurze tego dnia szef zawołał mnie do siebie i próbował mnie przekonać, że to moja wina w jakiej kondycji jest firma. Nic się nie odezwałem. Jakbyś był nieobecny – rzucił na koniec – wynoś się. Wyszedłem przed budynek, zapaliłem papierosa, usiadłem na schodach i próbowałem wziąć się w garść. Nie pomogło! Gdy papieros już dopalił się sam w mojej ręce, wróciłem z powrotem, jedna z moich koleżanek w pracy wręczyła mi kartkę na której było napisane – zakochałam się w Tobie. Poszedłem do łazienki, wyrzygałem wszystko co wypiłem tego dnia i zadzwoniła moja dziewczyna, że z naszego konta zniknęło kilka tysięcy euro. Piekło jest stanem w jakim się możemy znaleźć a nie miejscem do którego idziemy po śmierci. Przypomniało mi się, że moja mama poparzyła żelazkiem moją twarz w dzieciństwie, dwóch moich kolegów kopało mnie leżącego na podwórku a ja wziąłem ze sobą arszenik, który kupiłem sobie za kilka tysięcy euro w Internecie. To takie banalne! Ludzie kłócą się ze sobą i godzą, a ja nigdy nie mogłem doczekać się od mojej dziewczyny głupiego przepraszam, którego tak potrzebowałam w tym momencie. Nikt nie zwrócił uwagi na moje czerwone oczy, cichy głos, skulenie w sobie i to, że krzyżuje ręce na piersiach, czy nawet dwie różne skarpetki. Gdy o tym myśle czuje ten przenikający ból w całym ciele, jak trzęsły mi się ręce ze strachu gdy popatrzyłem się w torbie na ampułke arszeniku i na wszystkich w biurze. Tylko jedna osoba uśmiechnęła się do mnie, podeszła, szepnęła mi coś na ucho i uśmiechnęła się patrząc mi głęboko w oczy. Do dzisiaj zastanawiam się jak to możliwe, że tak banalna sytuacja uratowała mi życie.

Jedna myśl na temat “Do dzisiaj zastanawiam się jak to możliwe, że tak banalna sytuacja uratowała mi życie.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s