Widocznie aby wiedzieć to co wiem musiałem upaść dostatecznie nisko.

Przypomniało mi się jak kiedyś przypadkiem naćpałem się klejem. Nie miałem pojęcia, że gdy rozprowadze go palcami po miejscu które ma być sklejone wsiaknie tak bardzo w moja skórę, że będę na haju. To był bardzo silny klej, którego używa się tylko na budowach, więc zapewne nigdy nawet nie mieliście styczności z tak toksyczną substancją. Zaraz po tym chciałem go zmyć z rąk pod wodą, ale to było bardzo trudne. Szorowałem metalową gąbką swoje ręce aż zdarłem go razem ze swoją skórą. Pamiętam, że miałem wrażenie, że pierwszy raz czuje naprawdę swoje dłonie. Albo lubię ból, albo coś jest ze mną nie tak. Patrzyłem się jak z moich rąk leciała krew. Mimo wszystko wolałem krew niż klej na rękach z jakichś powodów. Wtedy nic nie mogłem na to poradzić, że klej zaczął działać. Było już za późno. Nastąpiła jakaś dziwna reakcja bo ręce mi się zaczęły trząść jakbym dostał padaczki. Patrzyłem się na nie jak na jakiś obiekt przez szybę i żadna myśl się we mnie nie pojawiała oprócz tej że jestem naćpany. Co miałem zrobić? Pamiętam że kumpel mi opowiadał kilka lat wcześniej jaka to jest bomba po kleju. Mówił że będę się czuł jakbym przytulał misia pluszowego. Kurwa! Poszedłem usiąść na fotel i czekałem aż przyjdzie ten miś ale nic nie czułem oprócz ogólnego rozluźnienia jak po alkoholu. Szybko po tym przyszedł zresztą ból głowy i stan zapalny ręki więc musiałem  interweniować i zaczerpnąć porady pielęgniarki. Jakiś czas temu oddawałem krew i poznałem tam kobietę o nazwisku Czosnek. Wysłałem jej zdjęcie i poczekałem na nią kilkanaście minut. Przyniosła butelkę wódki, więc się upiliśmy zaraz po tym jak mi pomogła opatrzyć dłoń i zaczęliśmy się całować. Najgorsze było to, że ten klej wciąż uwalniał się w pokoju z miejsca w którym go zostawiłem przez całą noc gdy spaliśmy. Miałem wrażenie że wywąchaliśmy cały ten klej we dwójkę przez tą noc. Ewidentnie byliśmy na klejowym haju rano, ale udawaliśmy że nic się nie stało żeby nie musieć przyznawać tego przed sobą. Zjedliśmy śniadanie razem i wyszła bez buziaka na pożegnanie. Gdy zadzwoniła moja matka odebrałem z miną Jokera. Miałem tak silne zawroty głowy, że nie mogłem nic zrobić a za kilka godzin miałem pojawić się w pracy. Ostatnie co pamiętam to jak zadzwonił domofon, choć wiem, że gdy się podniosłem z łóżka upadłem na podłogę i zemdlałem. Twoi przyjaciele wysłuchają cię gdy masz im do powiedzenia coś przykrego, bądź pomogą ci świętować gdy przydarzy ci się coś dobrego. W szpitalu uznano, że jestem ćpunem, więc nie chcieli mnie tam i musiałem się wypisać na własne życzenie. Nie wiem co jest gorsze – myślenie o złych rzeczach, które mi się przytrafiły czy myślenie o przyszłości w której nie istnieje dla nikogo. Gdybym umarł to zapłakałoby może kilku ludzi, ale musieliby po jakimś czasie o mnie zapomnieć i zacząć się martwić własnymi problemami bo życie pełne jest problemów, które wciąż próbujemy rozwiązać, choć gdy patrzę na niektórych ludzi to ich problemem jest brak problemów. Paradoks goni paradoks. Klej w moim mieszkaniu wysechł ale mieszkanie już nie było dla mnie tym samym miejscem co kiedyś. Chciałbym umrzeć w pięknych okolicznościach a nie w szpitalu na raka, zawał, bądź wylew. Czemu tragizm jest wpisany w naszą naturę istnienia ? Czemu dobro nie jest satysfakcjonujące dla nas na dłuższą metę ? Zawsze gdy cierpię myślę o innych ludziach, którzy musieli cierpieć jeszcze mocniej ode mnie i wydaje mi się, że moje cierpienie ma mniej sensu. To błąd. Oczywiście! Moje cierpienie jest jedynym moim sensem, jak rzut kamieniem w niebo jedyną szansą, żeby zwrócić na siebie uwagę.
Tylko, że niebo nie zwraca na mnie uwagi. Jowisz jest największą planetą w układzie słonecznym, ale jakoś nie robi na nas wrażenia na niebie jak słońce. Nikt nie zwraca na niego uwagi. Przypadek ? A czy mrówka ma świadomość, że istnieje wyższy poziom świadomości ? Większość ludzi nawet nie zadało sobie nigdy ani jednego ważnego pytania w życiu. Samo życie im wystarcza. Problem polega na tym, że nie ma w tym satysfakcji. Jest tylko więcej cierpienia. Tak jakbym był cierpieniem a nie cierpiał przez rzeczy które mi się przydarzają.  Widocznie aby wiedzieć to co wiem musiałem upaść dostatecznie nisko.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Comments (

0

)

%d blogerów lubi to: